czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 1.

W śnie przeszkodziły mi ciche uderzenia kropel o szybę z okna.
Z niezadowoleniem podniosłam się, i zapaliłam małą, nocną lampkę.
Mój wzrok powędrował w stronę śpiącego chłopaka, u mojego boku.
Niewiarygodne szczęście mnie trafiło, że poznałam Dave'a,
A dzień ten, pamiętam jak by to było wczoraj.
Moja przyjaciółka świętej pamięci Alex, na moje 23 urodziny zamówiła mi wymarzoną bluzę z kotkiem, na której na plecach znajdował się napis Belieber 77.
Dlaczego 77? Tego nie wiem do dziś, ale nie narzekam, 
w końcu mój Phi Phi urodził się w 1977 roku.
Pocałowałam go w policzek i wstałam z łóżka.
Tam w sklepie, w którym miałam odebrać bluzę, zaczepiłam Farrella z prostej przyczyny, myślałam że jest z obsługi, śmieszna sytuacja, ale cieszę się że to się stało.
Kiedy zaczęliśmy się lepiej poznawać, przyszedł po niego Mike, co przyczyniło się do dalszej części wydarzeń.
Kilka dni później, idąc przez ulicę, wpadłam na średniego wzrostu chłopaka, który zainteresował się moimi łzami, mimo to, że w cale mnie nie znał, był to Chester, który przebywał wtedy w towarzystwie Shinody, co im bezmyślnie oznajmiłam... 
I tak nie żałuję.
Chłopcy zaproponowali mi nocleg, nie chciałam spać w mieszkaniu, w którym mieszkałam z Alex.
Mój płacz, był właśnie z powodu jej śmierci...

Zostałam na noc, w studio chłopaków, w trakcie czasu spędzonego z nimi dowiedziałam się że są członkami takiego zespołu jak "Linkin Park". 
Nigdy ich nie słuchałam, i nie słucham do tej pory szczerze mówiąc.
Wyszłam w pokoju, błąkając się po budynku, aż w końcu, wchodząc do "salonu" natrafiłam na ślęczącego przed laptopem Mr.Hahn'a. - Joe? - Zapytałam, przecierając twarz dłońmi. - Oo.. Hej mała, czemu nie śpisz? - Zapytał cicho chłopak, miło się do mnie uśmiechając. - Deszcz mnie obudził.. - Stwierdziłam, siadając obrażona obok niego. 
Zmierzła Ann.
- Deszcz cie wybudza w nocy, a czasem to jak zaśniesz to cię Rob werblami nie wybudzi. - Zakpił, szczypiąc mnie w nos, a ja spojrzałam na niego z fochem. - Lubię spać. 
- Zauważyłem. - Zakpił, rechocząc pod nosem.
Joe to bardzo wesoły, i miły chłopak.
Po prostu go uwielbiam, go się nie da nie lubić, jest prze kochany.
Mój najlepszy przyjaciel jakiego mogłam mieć.
Bardzo często musiałam poprawiać mu humor, po tym jak naczytał się jakiś bajek o LP i w każdej był jeden schemat " Joe mega dużo je, a Chester i Mike są to dla ideały pożądane przez kobiety" 
No może i tak z nimi jest, bo Twarzy Mike'owi i ciała Chester'owi można pozazdrościć, ale Davey je więcej niż Joey, to nie jego wina że jest tęższy od reszty, więc jestem całkiem przeciwna tym głupim bajkom.
Ale nie mogę tego powiedzieć o opowiadaniach o JB.. je to kocham czytać..
Nic.. Nic..
Zerknęłam na stolik, na którym ujrzałam moje rysunki.. Steven..
Steven to chłopak którego spotkałam z dwa razy.. może trzy..
Jest bardzo przystojny, i ma hipnotycznie niebieskie oczy.
Raz zrobił dziwną sztuczkę z medalikiem, serduszkiem, które dostałam od mamy.
Wyrzucił je do wody w jeziorze, lecz gdy zaczęłam na niego krzyczeć, on położył mi palec na usta, po czym namiętnie mnie pocałował, to było.. naprawdę uwarzcie mi coś dziwnego.
On.. wyjął ten medalik z ust, i włożył mi go z powrotem w dłoń. 
Nie wiem jak to zrobił, ale nie dawno dowiedziałam się od Brada, że jest to znany na skalę światową iluzjonista o pseudonimie "DYNAMO" 
( Jaka zacofana Ann, nikogo nie zna )
Ma w sobie coś.. naprawdę czarującego, ale..
Kocham Dave'a.. I nie chcę by się kiedykolwiek o tym dowiedział, z tego powodu że np, jest strasznie zazdrosny, i to prawie o każdego z kim rozmawiam, a co dopiero jak by się dowiedział że pocałował mnie jakiś obcy facet.. 
Czuję się jak szmata..

*.*.*

- Kochanie.. - Otworzyłam lekko oczy, i zobaczyłam swojego chłopaka, klęczącego na kanapie nade mną.


- Heej. - Odpowiedziałam, podnosząc się trochę, by pocałować go w usta. 

- Co ty tutaj robisz? - Zapytał zdziwiony, uśmiechając się szeroko. 

- Wiesz co.. - Powiedziałam, próbując połączyć wątki z ostatniego wieczora. 

- Obudziłam się w nocy, i tu przyszłam, i siedziałam se z Mr.Hahn'em.. -  Przetarłam twarz dłońmi, i

 zorientowałam się, że chłopak siedzi na kanapie przyglądając się mi uważnie. 

Jak bym go nie znała, uznałabym to za dziwne zachowanie, ale on tak zawsze na mnie patrzy.

- I jak spałaś? - Zapytał, obejmując mnie w pasie, przy czym patrząc mi  w oczy.

TE JEGO ZIELONE OCZY.

- Średnio, głupi deszcz. - Stwierdziłam zgryźliwie, uśmiechając się lekko. 

Przeczesałam palcami swoje blond włosy, z resztkami tęczy, po czym wyszczerzyłam kiełki. 

- Jesteś taka piękna. - Stwierdził, wręcz zaczarowany moją, wcale nie tak zniewalającą urodą.

- Nie kłam. - Sprostowałam, kładąc ręce na jego szyi. 

- Nie kłamię, mam największy skarb na ziemi.. - Wyszeptał, po czym pocałował mnie namiętnie. 

- Obiecaj że nigdy mnie nie zostawisz.. - Poprosił, topiąc moją duszę, jednym spojrzeniem w oczy. 

- Obiecuję.

***

Szłabeeee.... 
Dalsze rozdziały chyba będą już lepsze ej. ;-;

8 komentarzy:

  1. Jak on mogl ja pocalowas, sie pytam?! Nie, nic... nie wazne.
    Dave taki zazdrosnik? O.o Ape co tam, to takie.. no nie romantyczne, ale.slodkie. Boze co ja pisze. Zazdrosny Dave. Yhyhy ^_^
    To ten.. cos czuje ze po tym jak Dave dowie sie ze Anna byla u Joe'go to nie bedzie ciekawie ;-; ja tu soe nie mam co rozpisywac, ale tak... Chce juz nastepny rozdzial, bo dopiero teraz to sie rozkrecilo. No to ten.. weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. A może by tak... Nowy rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  3. nie jest w cale słabe, zapowiada się nieźle. =) i w końcu coś nie tylko o Chesterze lub Mike'u. życzę weny i będę wpadać częściej :*

    niezbedna-dawka-linkinpark-.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale nie jest słabe, bo to dopiero początek =D Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja sie tylko glupio zapytam co sie stalo z wczesniejszymi rozdzialami i dlaczego ten jest nazwany jako pierwszy skoro bylo ich duzo? XD
    No coz, niewazne.
    (aha no i tempo mam zabojcze, przepraszam, brakczasumniezabija)
    Ten "poczatek" to jedynie wypis tego, co sie stalo wczesniej, wiec nie mam zbytnio czego oceniac. Cos w stylu przypomnienia lub wspominania.
    Noo a scenka z Dejwem byla urocza. Dobrana z nich parka.
    To zwijam się! Zycze ci weny oczywiscie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne! Mimo, że nie czytałam poprzednich części :P Bardzo mi się podoba <3 I nawet, że to jest Beliberka to przeżyję XD Jest świetnie <3 Weny życzę i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej, gdzie kolejne rozdziały? Autorko, pospiesz się! xD
    Zapraszam do siębie http://we-are-a-broken-people.blogspot.com/ o LP, więc mam nadzieję, że Ci się spodoba.

    OdpowiedzUsuń